Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

tło
reklama
Których długów można nie spłacać?
kalendarz 10/09 2019

Których długów można nie spłacać?

Prawo i Finanse

Przedstawiamy rady dla osób, które wpadły w pętlę kredytową, lub z innych przyczyn nie są w stanie regulować swoich długów: na te tematy rozmawiamy z naszym ekspertem od antywindykacji - Panem Krzysztofem Oppenheimem, prowadzącym Kancelarię Usług Finansowych

HomeTrendy -  Z raportu Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych z lipca br.  wynika, że Polacy mają coraz gorszą moralność płatniczą. Chodzi o spłatę długów wobec instytucji finansowych. Co Pan na to?

Krzysztof Oppenheim –  Znam ten raport. Zanim odpowiem, zadam Panu pytanie: czy ma Pan wiedzę, jaką organizacją jest twórca tego opracowania,  tj. Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych?

HT -  Niespecjalnie…

KO -  KPF to organizacja lobbystyczna, zrzeszająca firmy pożyczkowe (czytaj: lichwiarzy) oraz handlarzy wierzytelnościami (czytaj: hieny windykacyjne). Rozważania takiego podmiotu na temat moralności są tak samo uprawnione,  jakby cytować opinię Stalina  na temat przestrzegania praw człowieka. Dam Panu przykład, jakie wspaniałe rekomendacje przedstawiał KPF. Znana wszystkim firma GetBack S.A., która okradła Polaków na blisko 3 mld zł, otrzymała w 2016 roku …. Certyfikat Etyczny, właśnie od Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych. Tyleż są warte dywagacje KPF na temat „moralności płatniczej” Polaków.

HT -  Jak zatem, według Pana, jest ze spłacaniem kredytów i pożyczek przez naszych rodaków? 

KO -  Nad wyraz poważnie podchodzimy do tego typu zobowiązań. Co dość często obraca się … przeciwko dłużnikowi!

HT -  Chce Pan powiedzieć, że uczciwość nie popłaca?

KO -  Inaczej bym to określił: bardzo nie popłaca źle rozumiana uczciwość. 

HT -  Proszę to objaśnić naszym Czytelnikom.

KO -   Chyba nie muszę nikogo przekonywać, że na każdym kroku jesteśmy nagabywani przez pożyczkodawców, aby się zadłużyć. Także w sytuacji, kiedy wcale pożyczki nie potrzebujemy i nie planowaliśmy żadnych długów zaciągać. Z drugiej strony nasz obecny świat, otoczenie oraz media - wymuszają na nas postawę: żyć znaczy mieć. Kupujemy ten przekaz bezkrytycznie. W efekcie dochodzi – dość często – do lekkomyślnego zadłużania się danej osoby, którą uznać można jako ofiarę takich działań.

HT -  Tak to dziś wygląda, ma Pan rację. I co dalej?

KO -   Może się okazać, że wzięliśmy o jedną pożyczkę za dużo. Niby to tylko, np. 250 zł miesięcznie, ale właśnie tej kwoty zaczyna nam brakować w miesięcznym budżecie. Czyli nasze wydatki są wyższe o 250 zł od dochodów. Niby drobna kwota, niemniej jednak musimy te środki jakoś pozyskać. Bo niekoniecznie szef z tego powodu zgodzi się nam dać podwyżkę.

HT -  I pewnie wtedy sięgamy po kolejny kredyt w banku?

KO -  Zgadza się. Zwiększenie zadłużenia powoduje wzrost stałych obciążeń. Więc sytuacja takiej osoby, po kolejnej pożyczce: pogarsza się, a nie poprawia. Oczywiste jest też, że w opisanym przypadku, bank powinien odmówić udzielenia pożyczki – bowiem grozi to stratą po stronie pożyczkodawcy. Poza tym, zgodne z prawem bankowym: osoba nie posiadająca zdolności kredytowej nie może uzyskać finansowania. Jest to jedno z podstawowych założeń w zakresie polityki kredytowej każdego banku.

HT -  Domyślam się ciągu dalszego: w kolejnych miesiącach brakuje więcej środków, więc dana osoba dobiera następną pożyczkę – na spłatę poprzednich. Środki te bierze w banku, lub w firmie pożyczkowej. A po kilku takich akcjach mamy do czynienia z typową pętlą kredytową. Tak to wygląda?

KO -  Dokładnie tak! Stąd pytanie: kogo obciążyć winą za zaistniałą sytuację? Dłużnika, który - właśnie z poczucia uczciwości (!!!) - za wszelką cenę chciał wywiązywać się ze swoich zobowiązań wobec instytucji finansowych? Przecież dłużnik ten często działał w emocjach, co nie pozwalało mu na racjonalne podejście do problemu. Czy może jednak winni są pożyczkodawcy, którzy ochoczo wciskali tej osobie kolejną pożyczkę, pomimo wiedzy (choćby z raportu BIK), że ów delikwent ma już 30 lub 40 innych produktów kredytowych? Bo przypadków takich  „seryjnych pożyczkobiorców” znam sporo.

HT -  Trudno się nie zgodzić, że najczęściej wina leży po stronie pożyczkodawców, a nie osoby nadmiernie zadłużonej. Ale pewnie naszych Czytelników bardziej interesuje: jak z takiej opresji się uratować? I czy w ogóle jest to możliwe?

KO -  Zwykle do mnie trafiają klienci, którzy dostrzegli, że nie są w stanie spłacać swoich zobowiązań. I widzą, że w budżecie domowym jest spora „dziura”. Jak dalej działać? Tu pomaga znajomość matematyki z klas wczesnoszkolnych, czyli umiejętność dodawania i odejmowania. To na początek.

HT -  Zamieniam się w słuch…

KO -  Załóżmy, że dochody danej osoby wynoszą 2,5 tys. zł miesięcznie. Są to wydatki, które ponieść musimy. Czyli: opłaty związane z mieszkaniem, koszty mediów, dojazd do pracy. Warto też coś zjeść od czasu do czasu – bo inaczej … umrzemy z głodu. Są to wydatki absolutnie konieczne. Załóżmy, że te koszty wynoszą łącznie ok. 2 tys. zł.  Niby dobrze, gdyby nie raty kredytów, których sumaryczny koszt to - przykładowo -  ponad 2 tys. zł. 

HT -  No tak, sytuacja bez wyjścia. Szczególnie, że uczą nas do najmłodszych lat, że kredyty bankowe trzeba spłacać w pierwszej kolejności.

KO -  Ja przekazuję moim klientom skrajnie inną wiedzę: skoro nie stać cię na spłatę zobowiązań wobec instytucji finansowych, to ich nie spłacaj! W opisanej sytuacji właśnie to ma miejsce: częściowa spłata rat nie rozwiązuje problemu. Z drugiej strony – nie możemy nie płacić wydatków absolutnie koniecznych. Także w opisanej sytuacji, właśnie te  - konieczne - wydatki mają pierwszeństwo. A nie spłaty rat pożyczek.

HT -  No dobrze, mamy środki na normalne funkcjonowanie – bo wydatki konieczne są uiszczane na bieżąco. Więc nie spłacamy kredytów. Ale przecież wierzyciele o naszych długach nie zapomną: długi te same nie znikną.

KO -  Otóż w niektórych sytuacjach: mogą zniknąć! Tu już jednak wchodzimy      w inny temat, mowa o w zaawansowanych działaniach antywindykacyjnych. Jedną z technik z tej dziedziny nazwałem właśnie jako „Znikające długi”. Proszę zajrzeć na stronę www mojej Kancelarii – tam tę metodę szerzej opisuję.

HT -  Trochę brzmi to jak magia!  Ale skoro antywindykacja rośnie w siłę, to pewnie też znacie się dobrze na skutecznej pomocy osobom nadmiernie zadłużonym. Sądzę jednak, że takie usługi kosztują niemało?

KO -  Antywindykacja nie jest usługą charytatywną, na dodatek bardzo skuteczną – mówię tu oczywiście o działaniach fachowców z tej branży. Mimo to, nasze usługi są znacząco tańsze od klasycznej pomocy prawnej. Między innymi ze względu na profil klienta: prawie zawsze osoba mocno zadłużona ma  ograniczone środki, które może przeznaczyć na dodatkowe wydatki; do tychże zaliczam także pomoc antywindykatora. 

HT -  Zaczynam rozumieć. W opisanym wcześniej przypadku, nasz bohater zarabiał 2.5 tys. zł miesięcznie, w jego wydatki konieczne wynosiły 2 tys. zł. Czyli pozostawało „rezerwy” 500 zł.

KO -  Zgadza się. Ale pod warunkiem, że mamy tę rezerwę. Bez fachowej porady, taki dłużnik wykonuje zwykle najgorsze rozwiązanie: przeznacza tę kwotę na częściową spłatę rat wybranych kredytów. W efekcie i tak dla banku jest klientem niesolidnym, więc czeka go windykacja. Ale osoba ta pozbawiła się środków na skuteczną obronę: za darmo nie pracujemy; jak zresztą każdy przedsiębiorca.

HT -  To co Pan mówi jest bardzo niepoprawne politycznie. Czyli radzi Pan, aby w sytuacjach kryzysu finansowego, w pierwszej kolejności zignorować zobowiązania wobec instytucji finansowych?

KO -  Moja rada jest w pewnym sensie oczywista; jeśli dane działanie prowadzi cię wprost do samozagłady, nie idź tą drogą! Bez względu na to, jak nakazuje właśnie ta „polityczna poprawność”. Poza tym: bankowe środki to pieniądze niczyje. Jeśli zaprzestaniesz spłaty kredytu, to nikt nie poniesie straty. Jednak uznanie, że raty kredytów nie są ważne - to za duże uproszczenie. Na przykład nie możemy ignorować kredytów zabezpieczonych, ale to temat na inną rozmowę. 

HT -  Tak, czy owak bank poniesie stratę – jeśli kredyt nie będzie spłacany.

KO -  No i co z tego? Nasz system finansowy tak został stworzony, że niespłacony kredyt nikogo nie boli, tj. nikt konkretnie nie ucierpi na tym finansowo. Bowiem strata, aby była odczuwalna, musi dotknąć konkretną osobę, lub grupę osób. Strata instytucji finansowej to jakieś zapiski w księgach rachunkowych, nic więcej. Nie zapominajmy też o sprawie oczywistej: bank, udzielając pożyczek, narażony jest na klasyczne ryzyko biznesowe. Tak samo, jak każdy przedsiębiorca. Jeśli więc decyzja w kwestii udzielenia kredytu – która zawsze leży po stronie banku – będzie nietrafiona, to kredytodawca musi liczyć się ze stratą. Taki biznes. Z mojego punktu widzenia, jako osoby, związanej z bankowością od 1993 roku, obecna polityka kredytowa większości banków woła o pomstę do nieba. Tym bardziej dłużnik nie musi się specjalnie przejmować, że bank nie odzyska kapitału z udzielonej pożyczki: często jest to efekt zbyt liberalnego podejścia do zagadnienia ryzyka kredytowego. 

HT -  Z Pana rozumowaniem trudno się nie zgodzić.  Aczkolwiek, chyba nie ma Pan najlepszych notowań wśród obecnych bankowców?

KO -  Dobrze Pan to ujął: „wśród obecnych bankowców”. Parafrazując znaną piosenkę: dziś prawdziwych bankowców już nie ma! Pogoń za zyskiem za wszelką cenę, jest całkowicie sprzeczna z ideami działalności bankowej, które mi wpajano w latach 90-tych ub. wieku, kiedy to rozpocząłem pracę w Banku BPH S.A. Dziś banki kojarzą mi się wyłącznie z potężnymi przekrętami finansowymi, z kreatywną księgowością na wielką skalę, z korupcją, czy też z aferami typu pranie brudnych pieniędzy (także organizacji, które uznawane są jako terrorystyczne!). A nawet z udziałem w zorganizowanym, międzynarodowym handlu narkotykami – z czego ostatnio „zasłynął” JP Morgan. Dowody na powyższe znajdzie Pan w publikacjach z wiarygodnych źródeł, które zamieszczam m.in. na Facebooku Kancelarii.

HT -  Dziękuję za ciekawą rozmowę. Ale pozwoli Pan, że ja swoje raty będę jak do tej pory, grzecznie zanosił do banku…

KO -  I bardzo dobrze – nie będę na Pana krzyczał (śmiech). Ten tekst skierowany jest wyłącznie do tych osób, które utraciły płynność finansową i chcą się z tej opresji jakoś wykaraskać. 
-----------------------------------------------------------------------------------

Krzysztof OPPENHEIM: ekspert finansowy od kredytów hipotecznych, restrukturyzacji i konsolidacji zobowiązań, związany z bankowością od 1993 r.  Specjalizuje się także m.in. w upadłości konsumenckiej, rozwiązywaniu problemów kredytów „frankowych”, oraz w pomocy kredytobiorcom przy ich sporach z bankami. Od kilku lat prowadzi Kancelarię Finansową ze specjalizacją – antywindykacja.


Tagi:
antywindykacja, krzysztof oppenheim

Zobacz podobne artykuły:

Oppenheim: jak się bronić przed komornikiem? 
kalendarz 08/06 2019

Oppenheim: jak się bronić przed komornikiem? 

Prawo i Finanse

2019.06.08

O tym, żeby nie załamywać rąk, kiedy pojawia się komornik oraz jak się przed egzekucją komorniczą uchronić, rozmawiamy z naszym ekspertem od antywindykacji - Krzysztofem Oppenheimem, prowadzącym Kancelarię Usług Finansowych, ...
Przygniotły Cię długi? Po prostu walcz!
kalendarz 12/03 2019

Przygniotły Cię długi? Po prostu walcz!

Prawo i Finanse

2019.03.12

O tym, że nie ma sytuacji bez wyjścia przy nadmiernym zadłużeniu i jak sobie wtedy radzić, rozmawiamy z naszym ekspertem od antywindykacji - Panem Krzysztofem Oppenheimem, prowadzącym Kancelarię Usług Finansowych, autorem blo...
Pętla kredytowa?     To nie koniec świata!
kalendarz 03/01 2019

Pętla kredytowa? To nie koniec świata!

Prawo i Finanse

2019.01.03

O tym, jak sobie radzić w sytuacji, kiedy raty długów znacznie przekraczają dochody - rozmawiamy z ekspertem Krzysztofem Oppenheimem, prowadzącym Kancelarię Usług Finansowych, autorem blogów „Poradnik dla Zadłużonych” oraz „W...
Najnowsze artykuły:
Dni otwarte na osiedlu Villa Orchowiecka 

Dni otwarte na osiedlu Villa Orchowiecka 

Nieruchomości / Dom

2019.09.10

Już w najbliższą sobotę 14.09 w godzinach 10.00-14.00 na ul. Orchowieckiej 11 odbędą się dni otwarte. To kameralne osiedle w samym sercu Białołęki, które urzeka spokojem i ciszą.
Czy rynek mieszkaniowy zwalnia?

Czy rynek mieszkaniowy zwalnia?

Nieruchomości / Inwestycje

2019.07.19

Dlaczego w tym roku trafia na rynek mniej inwestycji mieszkaniowych? Czy deweloperzy wstrzymują budowy, bo spodziewają się spadku popytu? Czy oferta kurczy się ze względu na trudności ze zdobyciem gruntów, pozwoleń na budowę,...
Wystartowała budowa Osiedla Coopera

Wystartowała budowa Osiedla Coopera

Nieruchomości / Inwestycje

2019.07.18

Rozpoczęła się budowa Osiedla Coopera na warszawskim Bemowie. Unidevelopment zrealizuje ten projekt w 4 etapach. Łącznie, w 15 kameralnych, trzypiętrowych budynkach planowanych jest około 470 mieszkań.

Bądź na bieżaco! Zapisz się do newslettera.