Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

tło
reklama
Komornik nie taki straszny, jak go malują
kalendarz 05/07 2022

Komornik nie taki straszny, jak go malują

Prawo i Finanse

O tym jak sobie radzić, kiedy nie starcza „do pierwszego” i jak się ochronić przed egzekucją komorniczą, rozmawiamy z ekspertem od finansów i od antywindykacji - Krzysztofem Oppenheimem, właścicielem Kancelarii Doradztwa Finansowego.

HomeTrendy – Bardzo ciężkie czasy nastały. Megainflacja, 9-krotny wzrost stóp procentowych, niepewność jutra. Czyli problemy Polaków, z którymi spotyka się Pan na co dzień, jako specjalista od antywindykacji

Krzysztof Oppenheim – No cóż, nastroje społeczne są fatalne i tego nie zmienimy. Masa ludzi i firm bankrutuje.     Zadaniem każdego z nas, jest robić wszystko, aby się przed takim scenariuszem obronić. Absolutnie podstawowym pojęciem w sytuacjach zagrożenia niewypłacalnością jest utrzymywanie bieżącej płynności finansowej.

H.T.  – A tak bardziej w języku potocznym: jak to należy rozumieć? Jak to na bieżąco monitorować?

K.O. – Co miesiąc mamy jakieś dochody lub przychody – mowa o tych, którzy prowadzą własny biznes. Ale też wydatki: te obowiązkowe, czyli rachunki za mieszkanie, media, spłaty kredytów, koszty utrzymania. Ale także czasem coś wydajemy na przyjemności, np. na wyjście do kina lub restauracji. Chodzi o to, aby w skali miesiąca, kiedy odejmujemy od dochodów (czy przychodów – jeśli mowa o firmie) wszystkie poniesione wydatki nie otrzymać wyniku ujemnego. W przypadku firmy musimy uwzględnić koszty poniesione na jej funkcjonowanie.

H.T.  – Brzmi to prosto i zrozumiale. Ale czy to znaczy, że musimy każdy wydatek, nawet drobny, wpisywać do zeszytu, lub do Excela? I śledzić starannie, czy o czymś nie zapomnieliśmy? 

K.O. – Można i tak, ale wydaje się to bardzo męczące. Podpowiadam prostszą metodę: sprawdź stany kont bankowych – wszystkich, z których korzystasz -  na pierwszy dzień miesiąca, po czym zsumuj te kwoty. Zrób to samo w ostatnim dniu tego miesiąca. Jeśli kwota będzie niższa, od tej na początku miesiąca, znaczy, że w tym okresie wydałeś więcej niż zarobiłeś. Jeśli taka sytuacja powtarza się w kolejnych miesiącach – znaczy, że jest źle. Oznacza to, że utraciłeś bieżącą płynność finansową. Jeśli więc nie weźmiesz sprawy w swoje ręce, takie chowanie problemu pod dywan, może zakończyć się fatalnie.  Szczególnie, jeśli braki w kasie będziesz uzupełniał kolejnymi pożyczkami.

H.T.  – … Bo docelowo wpakujesz się w pętlę kredytową. No tak, teraz rozumiem. Porozmawiajmy więc o sytuacji, kiedy co miesiąc brakuje nam na wydatki koniecznie tysiąc złotych, czy nawet kilka tysięcy. I nie spodziewamy się podwyżki w pracy. Więc sytuacja jest patowa. Na koniec miesiąca: albo kupujemy jedzenie, albo płacimy czynsz za mieszkanie, albo kolejną ratę kredytu – bo na wszystko nie wystarczy. Co wtedy? 

K.O. – Przedstawił Pan dość częsty problem znaczącej grupy moich klientów. Właśnie przed takim wyborem stawia nas coraz częściej życie. Zwykle wybieramy rozwiązanie najgorsze, uznając, że najważniejszą z opłat jest spłata raty kredytu. A jest odwrotnie: jeśli nie jest to kredyt hipoteczny, a dokładniej – kredyt niezabezpieczony – to właśnie ten wydatek trzeba pominąć. Trzeba odpuścić należność wobec banku. I zrobić to w pełni świadomie, wybierając tzw. najmniejsze zło.

H.T.  – Czytałem wiele Pana publikacji w tym temacie, więc ja znałem odpowiedź, które zobowiązania powinno się w opisanej sytuacji pominąć.  Ale przecież za taką niesubordynację wobec banku, wkrótce zawita do nas komornik. Przynajmniej tak sobie to wyobrażamy.

K.O. – Nie, Panie Redaktorze.  Jest zupełnie inaczej!  Jeśli dziś stwierdzimy, że nie stać nas na spłatę kredytu i tak też uczynimy, jeśli będziemy potem stosować nieskomplikowane techniki antywindykacyjne, wówczas tenże komornik pojawi się u nas, ale nie wcześniej niż za 3 - 4 lata. To bardzo istotna różnica, bowiem jest to wystarczająco długi czas, aby na taką wizytę się przygotować.

H.T.  – Czyli kupujemy ciasto, dobre wino, wieszamy na drzwiach napis: Witamy Szanownego Pana Komornika! Oczywiście żartowałem. Jak takie „przygotowanie” ma wyglądać?

K.O. – Sprawa jest prosta: komornik może zabrać pieniądze lub majątek, które należą do dłużnika. Więc te 3-4 lata to czas, kiedy musisz się pozbyć majątku i zabezpieczyć swoje dochody, tj. tak je uzyskiwać, aby komornik nie mógł ich zająć. Najprościej może to zrobić osoba prowadząca działalność gospodarczą. Wystarczy, że założy spółkę z o.o. i ta spółka będzie wystawiać faktury, pieniądze tego podmiotu nie są własnością osoby, która tę spółkę założyła, więc nie podlegają egzekucji komorniczej. Jak Pan widzi, nie jest to skomplikowane rozwiązanie.

H.T.  – Zgadza się. Czyli ogólnie dążymy do tego, aby zadłużona osoba, wobec której będzie się toczyć egzekucja komornicza, oficjalnie nie miała nic?

K.O. – Właśnie, o to chodzi! Komornik nie może tknąć majątku osoby trzeciej, lub firmy, która ma osobowość prawną. Tu nie ma znaczenia, kto tę firmę stworzył, kto jest jej udziałowcem i kto faktycznie czerpie z tejże korzyści. 

H.T.  – Jak zatem taka egzekucja komornicza się skończy?

K.O. – W dużym skrócie tak: komornik napisze kilka pism, potwierdzi fakt, że dłużnik jest goły i bosy, po czym umorzy egzekucję ze względu na jej bezskuteczność. To standard. Jeśli dobrze wszystko przygotujemy, a jak nadmieniałem mamy na to 3-4 lata, ryzyko, że coś pójdzie nie tak jest równe zero. Niestety, w gorszej sytuacji są „etatowcy”. W tym przypadku zazwyczaj nie uciekniemy z dochodami do spółki z o.o. – pracodawca na powyższe najczęściej się nie zgodzi.

H.T.  – Czy na takie sytuacje, tj. kiedy osoba niespłacająca kredytów pracuje na etacie, są jakieś alternatywne rozwiązania?

K.O. – W blisko 90 proc. przypadków udaje się nam uchronić dochody dłużnika, który pracuje na etacie. Ale to już wymaga pełnej analizy konkretnej sytuacji. Tu podpowiem, że często w takim przypadku może pomóc świadczenie alimentacyjne, które na mocy stosownego wyroku sądu, dłużnik musi uiszczać na rzecz członka najbliższej rodziny. To jedna z metod ochrony dochodów z pracy najemnej, lub z emerytury przed zajęciem komorniczym.  

H.T.  – Brzmi to dosyć prosto, ale pewnie jest tak proste w realizacji? Czy mylę się w tym względzie?

K.O. – To o czym rozmawiamy, to typowa antywindykacja. Nie jest to wiedza, którą wysysa się z mlekiem matki. Antywindykacja to przede wszystkim doskonała znajomość „systemu”: nie tylko w teorii, ale przede wszystkim w praktyce. Z teorii można się gdzieś czasem doczytać, że opisane działania, czyli świadome unikanie spłaty wybranych zobowiązań, są niezgodne z prawem. Ja jednak mogę dowieść, że taka opinia jest błędna.  A po drugie – doskonale znamy temat zaprzestania spłaty kredytów od strony bankowej. Wiemy też jak wygląda „tworzenie” tytułu egzekucyjnego, tj. od strony sądowej, czyli jak to wszystko przebiega, ile trwa. Potem też niemal „w ciemno” mogę powiedzieć klientowi, co zrobi komornik, kiedy do niego trafi dana sprawa. I jak wtedy się zachować, jak reagować, aby nie wpakować się w problemy, kiedy będziemy wykonywać przypadkowe ruchy. W tym względzie ma Pan rację: trudno obronić się skutecznie przed komornikiem samemu, tj. nie posiadając gruntownej wiedzy z dziedziny antywindykacji.

H.T.  – To może jeszcze takie pytanie do Pana. Skoro wpadłem w niewypłacalność, wiem, że nie dam rady spłacać kredytów, nie prościej jest ogłosić upadłość konsumencką? Po co wtedy wszystkie te działania obronne, kombinacje, skoro możemy pójść do sądu i zostaną wszystkie długi nam umorzone?

K.O. – Upadłość konsumencka najczęściej ma dużo więcej minusów, niż plusów.  To temat na dłuższą dyskusję. A tak najkrócej: ogłaszając upadłość konsumencką musimy oddać do tzw. masy upadłości cały posiadany majątek, który potem zostanie sprzedany przez syndyka. Na dodatek, upadłość bardzo hamuje aktywność zawodową, a postępowanie może potrwać nawet 3 lata (czasem dłużej), co np. dla byłego przedsiębiorcy jest katastrofą. Na temat upadłości konsumenckiej, pokazując tę formę oddłużenia nie tylko od jasnej strony, napisałem wiele publikacji. Można je znaleźć bez problemu w Internecie. Do czego zachęcam te osoby, które planują złożyć wniosek o upadłość konsumencką, a nie chcą ponosić kosztów porady prawnej, w tym zakresie. 

H.T.  – To ja może właśnie w kwestii Pana publikacji. W jednej z nich znalazłem takie hasło: jeśli jesteś mocno zadłużony, postaraj się o awatara. Proszę o kilka zdań wyjaśnienia tej kwestii.

K.O. – Otóż, jeśli zostaniemy zmuszeni do zaprzestania spłaty zobowiązań wobec sektora finansowego, wcale nie oznacza, że musimy zamieszkać pod mostem i ubierać się z darów Czerwonego Krzyża. Chodzi głównie o to, aby dalej żyć godnie, czyli na poziomie, zbliżonym do tego, który posiadaliśmy przed wpadnięciem w niedostatek. Tyle, że po opisanych „kombinacjach” majątek, który jest w naszej dyspozycji, nie jest może być naszą własnością. Może jednak należeć do żony lub matki. Tej wiedzy nie powinni posiadać nasi wierzyciele, ani komornik. Więc tworzymy takie nasze „drugie Ja”: człowieka przegranego w życiu, totalnego bankruta, któremu w życiu nic się nie udało. I kiedy pojawia się „w grze” komornik, „wysyłamy” do tegoż  komora właśnie naszego awatara. Czyli tę przegraną sierotę, która nie ma nic: ani majątku, ani dochodów podlegających zajęciu przez komornika.  Jednak aby tę postać uwiarygodnić, trochę czasu potrzeba. Zwykle zajmuje nam to minimum 2 lata.

H.T.  – Widzę Panie Krzysztofie, że ma Pan w swoim arsenale wiele wyrafinowanych działań. Wielce dziękuję za ciekawą rozmowę! A naszym Czytelnikom życzę, aby nigdy nie byli zmuszeni do pracy nad takim właśnie awatarem. 

-----------------------------------------------------------------------------------

Krzysztof OPPENHEIM: ekspert finansowy od kredytów hipotecznych, restrukturyzacji i konsolidacji zobowiązań, związany z bankowością od 1993 r.  Specjalizuje się także m.in. w upadłości konsumenckiej, rozwiązywaniu problemów kredytów „frankowych”, oraz w pomocy kredytobiorcom (w tym także przedsiębiorcom) przy ich sporach z bankami. Od kilku lat prowadzi Kancelarię Doradztwa Finansowego ze specjalizacją – antywindykacja.

HOMETRENDY.PL


Tagi:
Krzysztof Oppenheim, Nieruchomości BOŻA KRÓWKA, antywindykacja

Zobacz podobne artykuły:

Sytuacja kredytowa w Polsce
kalendarz 24/05 2022

Sytuacja kredytowa w Polsce

Prawo i Finanse

2022.05.24

Sytuacja w Polsce nie napawa optymizmem w kwestii kredytów hipotecznych.
Czy Polski Ład wykończy przedsiębiorców? Jak się bronić? 
kalendarz 16/12 2021

Czy Polski Ład wykończy przedsiębiorców? Jak się bronić? 

Prawo i Finanse

2021.12.16

O trudnym losie polskich przedsiębiorców oraz o sposobach radzenia sobie z problemami, które mogą spotkać na swojej drodze, rozmawiamy z ekspertem od finansów i od antywindykacji - Krzysztofem Oppenheimem, właścicielem Kancel...
Zadłużeni  po uszy po pandemii: jak żyć?
kalendarz 28/05 2021

Zadłużeni  po uszy po pandemii: jak żyć?

Prawo i Finanse

2021.05.28

O trudnym powrocie do rzeczywistości po zakończeniu lockdownu oraz o sposobach radzenia sobie z problemami finansowymi, rozmawiamy z ekspertem od finansów i od antywindykacji Krzysztofem Oppenheimem, właścicielem Kancelarii D...
Najnowsze artykuły:
W jaki sposób wybrać schody z drewna?

W jaki sposób wybrać schody z drewna?

Wyposażenie / Dekoracje

2022.08.11

Schody to jeden z najbardziej skomplikowanych, a zarazem podatnych na zużycie elementów architektury budynku.
Czy kupując nowe mieszkanie można trafić na wakacyjne promocje?

Czy kupując nowe mieszkanie można trafić na wakacyjne promocje?

Nieruchomości / Mieszkanie

2022.08.10

Czy deweloperzy oferują bonusy zachęcające do zakupu mieszkań w czasie wakacji? Jakie? W których inwestycjach?
Brak węgla, droższy gaz? Żaden problem, ociepliłem dom!

Brak węgla, droższy gaz? Żaden problem, ociepliłem dom!

Nieruchomości / Dom

2022.08.09

Okazuje się, że termomodernizacja rozwiązuje problemy.

Bądź na bieżaco! Zapisz się do newslettera.