Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

tło
reklama
Kiedy nie warto spłacać kredytów...
kalendarz 07/11 2017

Kiedy nie warto spłacać kredytów...

Prawo i Finanse

Są sytuacje, kiedy zdecydowanie odradzam klientom spłatę kredytów.

O tym, że nie zawsze warto spłacać swoje zobowiązania wobec banków oraz jak frankowicze i inni kredytobiorcy hipoteczni mogą  bronić przed egzekucją komorniczą, rozmawiamy z ekspertem Panem Krzysztofem Oppenheimem, prowadzącym Kancelarię Usług Finansowych, autorem popularnego bloga „Poradnik dla Zadłużonych”

HomeTrendy  - Panie Krzysztofie, czy Pana zdaniem  warto spłacać kredyty?

Krzysztof Oppenheim –  Jak najbardziej. Bez dwóch zdań.

HT  - Czy więc zdarza się Panu czasem doradzać klientom, aby zaprzestali spłacania swoich zobowiązań?

K.O. - Owszem, takich rad udzielam moim klientom bardzo często.

HT - Początek naszej rozmowy, a ja się już pogubiłem…

K.O. –  Panie Pawle, musi brać Pan pod uwagę, że do mojej Kancelarii trafiają najczęściej klienci, którzy utracili płynność finansową i nie wiedzą co wtedy robić. Brakuje im środków na to, aby jakoś przeżyć miesiąc – bo przecież życie kosztuje – i jednocześnie spłacać na bieżąco swoje długi wobec banków. Krótko mówiąc: jest to sytuacja, kiedy w budżecie domowym stałe koszty są wyższe od przychodów.

HT - I co wtedy? Od razu Pani klientom radzi: dajcie sobie spokój ze spłatą kredytów?

K.O. – Nie, Panie Pawle. Zawsze na początku trzeba zrobić pełną analizę sytuacji, nie tylko w kwestii kosztów i przychodów, ale także pod kątem sytuacji rodzinnej, posiadanego majątku przez daną osobę (czy rodzinę) oraz przyczyn wpadnięcia w niedostatek. To jest podstawa mojej pracy. Jeśli z tejże analizy wyjdzie wprost, że dziura w budżecie tego klienta ma charakter trwały, wtedy trzeba dokonać trudnego wyboru: które obciążenia miesięczne można zignorować. I tu z pomocą przychodzi nam nauka.

HT - Nie powie mi Pan, że niespłacania kredytów uczą na wydziale bankowości i finansów?

K.O. – Ma Pan rację, chyba nie ma tego w programie nauczania na tym wydziale. Ale może coś Pan słyszał o piramidzie potrzeb według Maslowa?

HT - Owszem. Ale nie widzę związku. Proszę o wyjaśnienie tego na przykładzie.

K.O. – Proszę bardzo: rodzina z 2-ką dzieci, mąż traci pracę i pozostaje utrzymać się 4 osobom z pensji żony, która zarabia 2000 zł netto. Do spłaty rodzina to ma m.in. kredyt hipoteczny, którego rata wynosi 1600 zł. Z punktu widzenia banku – nie ma problemu. Najpierw zapłać  ratę, a i tak zostaje ci cztery stówki na inne wydatki. Natomiast Maslow, którego teoria dotycząca hierarchii potrzeb jest znana i uznana na całym świecie, miałby w tej kwestii skrajnie odmienne zdanie.

HT - Jakie? Olejcie kredyt? Przepraszam, zażartowałem – wiem już w jakim idzie Pan kierunku.

K.O. – Maslow dowodzi – co zresztą jest intuicyjnie oczywiste – że w pierwszej kolejności człowiek musi zaspokoić potrzeby fizjologiczne. Dlaczego? Posłużę się tu cytatem z Wikipedii: „Jeżeli te potrzeby nie są zaspokojone, ludzki organizm nie może prawidłowo funkcjonować i ostatecznie nie będzie w stanie przetrwać. Potrzeby fizjologiczne są uważane za najważniejsze; dlatego powinny być spełnione w pierwszej kolejności.”

HT - Trudno się z tym nie zgodzić. Potrzeby fizjologiczne to w pierwszej kolejności m.in. zaspokojenie głodu.

K.O. – No właśnie. Więc zanim nasi bohaterowie zdecydują się spłacić ratę kredytu, powinni uprzednio odłożyć sobie środki na cały miesiąc na wyżywienie. A dla 4-osobowej rodziny będzie to pewnie nie mniej  niż 1500 zł, czyli ledwie 50 zł dziennie. Ale to nie wszystko. Do pracy trzeba dojechać, zapłacić za prąd, bo nam go wyłączą. Woda i gaz także się zwykle w domu przyda. Każdy z tych wydatków jest absolutnie konieczny, więc jak widać na spłatę raty kredytu środków nie starczy.

HT - Czyli w sytuacji kiedy ktoś wpadnie w niedostatek i nie za bardzo ma oszczędności, Pan wtedy doradza: zignoruj raty kredytów. Bo jeśli mnie nie posłuchasz to … umrzesz z głodu.

K.O. – Nie tymi słowy, ale mniej więcej tak przebiega rozmowa z klientem. Jeśli wpadłeś w problemy finansowe i nie są one chwilowe, to nie możesz doprowadzić do sytuacji, że z miesiąca na miesiąc zadłużenie to będzie rosło. Bowiem braki w budżecie uzupełnia się wtedy zwykle przez kolejne kredyty lub pożyczki „po rodzinie”. Ale to nie jedyna sytuacja, kiedy dowodzę, że spłata kredytu nie ma sensu.

HT - Jakie to są sytuacje?

K.O. – Dotyczą one głównie frankowiczów: kiedy kwota długu jest znacząco wyższa od wartości nieruchomości, stanowiącej zabezpieczenie tego kredytu. Przykład: mieszkanie warte 350 tys. zł, a dług jest na poziomie 600 tys. zł,                 tj. po przeliczeniu franków na złotówki. Takich sytuacji spotkałem wiele.

HT - I wtedy splata takiego kredytu nie ma sensu?

K.O. – Żadnego. Bo to tak, jakbyśmy kupowali od banku własne mieszkanie warte 350 tys. zł, za prawie 2 razy wyższą cenę i jeszcze płacili kredytodawcy odsetki. Przecież to ekonomiczny, totalny absurd!

HT - Ale wtedy bank wypowiada umowę i woła do pomocy komornika. I po walce.

K.O. – Hola, hola! Zapomniał Pan o sądzie: aby bank mógł przekazać sprawę do egzekucji komorniczej, potrzebny jest prawomocny wyrok sądu. Proszę pamiętać, że w sądach frankowicze coraz częściej wygrywają. Czyli wyrok „skazujący” dla kredytobiorcy wcale nie jest przesądzony. Podstawa, aby w sądzie skorzystać z pomocy profesjonalnego prawnika, a nie przypadkowego.  Szansę na wygranie sprawy w sądzie przez frankowicza oceniam na 50 procent. A więc bardzo dużo.

HT - A co w przypadku przegranej w sądzie? Pewnie już kaplica?

K.O. – Nieskromnie mówiąc: to jest jedna z moich specjalizacji, aby po przegranej w sądzie … też wygrać. Aby mogło mieć to miejsce przede wszystkim trzeba zabezpieczyć umiejętnie majątek, w tym także poczynić odpowiednie wpisy do księgi wieczystej kredytowanej nieruchomości. Z oczywistych względów, nie mogę opowiadać szczegółów: jak pokażemy wrogowi (znaczy – bankowi) naszą broń, to znajdzie jakieś antidotum. Poza tym trzeba wykonać inne działania, aby nie ułatwiać pracy komornikowi. Konkretnie: mamy stać się dla komornika „niewidzialnym”…

HT - Znowu zażartuję: mamy sobie wykopać bunkier i mieszkać miesiącami pod ziemią jak Saddam Hussein?

K.O. – Dobre. Do takich działań swoich klientów nie namawiam. Ale po części ma Pan rację: komornik nie powinien znać naszego miejsca zamieszkania. Trzeba tego dopilnować zawczasu, czyli jak zdecydujemy się na niespłacanie kredytu. Nie możemy też mieć konta osobistego, samochodu, ani żadnej nieruchomości. Krótko mówiąc: jest to zestaw działań organizacyjnych, które w maksymalny sposób obronią nas przed skutkami egzekucji komorniczej. To nie takie trudne, ani tym bardziej kosztowne. Ale także – to kawał wiedzy i nie powinno się tu improwizować. Oczywiście taki sam zestaw działań będzie skuteczny, nie tylko w sytuacji, kiedy komornik ściga frankowicza. Opisany zestaw działań obronnych pomoże dłużnikowi w każdej egzekucji komorniczej, bez względu na typ niespłacanego zobowiązania.

HT - Skoro dana osoba ma długi, których nie jest w stanie spłacić, to może prościej jednak zgłosić się do sądu po upadłość konsumencką? Przecież w tej dziedzinie także się Pan specjalizuje.

K.O. – Jest to jedna z opcji uwolnienia się od długów, ale nie uniwersalna.                W przypadku kiedy dana osoba nie posiada żadnego majątku a spore, niespłacalne zadłużenie – wtedy faktycznie optymalną opcją jest uzyskanie statusu upadłego. Jeśli jednak mówimy np. o kredycie hipotecznym, którego zabezpieczeniem jest mieszkanie rodziny kredytobiorcy, wtedy najczęściej warto jest powalczyć. Osiągniemy wtedy najczęściej znacznie lepszy wynik finansowy, niż decydując się na upadłość konsumencką. Jak wspominałem: w przypadku, gdy dłużnik jest frankowiczem, ma duże szanse na pokonanie banku w sądzie. Składając wniosek o upadłość konsumencką rezygnujemy z tej opcji, czyli; poddajemy się bez walki. Wiedząc na dodatek, że racja jest po naszej stronie. Dlatego w takim przypadku, nie rekomenduję takiego sposobu pozbycia się toksycznego kredytu.

HT- Trochę poznałem Pana metody działania, choćby z lektury „Poradnika dla Zadłużonych”.  Mam wrażenie, że Pana rady są nie tylko bardzo krzepiące dla dłużników, ale również – wybitnie skuteczne. Pewnie rokrocznie Pana klientom udaje się pozbyć długów - łącznie - na minimum kilkadziesiąt milionów złotych. Co zatem Pan powie o moralnej stronie Pana działalności? Banki ponoszą z tego tytułu potężne straty.

K.O. – Każdy kij ma dwa końce. Pan mówi o bankach, a ja w układzie kredytodawca – kredytobiorca widzę wyłącznie człowieka. I jego rodzinę. Co mnie obchodzi jakaś arogancka, często skrajnie nieodpowiedzialna w swoim postępowaniu instytucja finansowa? Jeśli spojrzymy na moje działania właśnie od strony społecznej, czy humanitarnej, z pewnością w zdrowym społeczeństwie takowe czyny powinny się cieszyć najwyższym uznaniem.

HT - Jakoś nie załapałem. Może trochę jaśniej, jakiś przykład?

K.O. – Proszę bardzo. Podczas wojny za wzór stawiamy żołnierzy, którzy broniąc ojczyzny zajmują się mordowaniem ludzi, których  nawet nie znają. Ale jeszcze większymi bohaterami powszechnie uznawane są osoby, które w tych strasznych czasach, zamiast zabijać wrogów, ratują innym ludziom życie. Mawia się nawet, że jeśli człowiek ratuje jedno życie, to jest tak, jak gdyby uratował cały świat. Obecnie – na szczęście – żyjemy w czasach pokoju. Żołnierze wykazać się swoim bohaterstwem raczej nie mogą, ale wciąż stawiamy ich na piedestale. Moje zajęcie natomiast pozwala ratować naszych rodaków - oraz ich rodziny - od śmierci społecznej. Nie rzadko takowa prowadzi do śmierci fizycznej: co pewien czas dowiadujemy się o samobójstwie danej osoby, która ze względu na długi została zaszczuta przez wierzycieli,  komorników, tudzież przez hieny windykacyjne i odebrała sobie życie. Każdego roku ratuję przed wykluczeniem społecznym i upodleniem dziesiątki takich rodzin. Czy w Pana opinii taką działalność można nazywać amoralną?

HT - Panie Krzysztofie, ostro Pan pojechał na koniec naszej rozmowy! Ale, powiem szczerze: mnie Pan przekonał. Życzę więc Panu samych sukcesów w dalszej walce z bankowym systemem, tak bezwzględnego  dla naszych rodaków, którym się powinęła noga w finansach.

foto: Ochnik Development

Krzysztof OPPENHEIM: ekspert finansowy od kredytów hipotecznych, restrukturyzacji i konsolidacji zobowiązań, związany z bankowością od 1993 r.  Specjalizuje się także m.in. w upadłości konsumenckiej oraz pomocy frankowiczom. Autor blogów „Poradnik dla Zadłużonych” oraz „Witajcie w Banku-stanie”. Założyciel Fundacji Praw Dłużnika „Dłużnik też Człowiek”.

 

 

 


Tagi:
kredyty

Zobacz podobne artykuły:

 Oppenheim: Można nie spłacać kredytów bez dotkliwych konsekwencji!
kalendarz 11/09 2017

Oppenheim: Można nie spłacać kredytów bez dotkliwych konsekwencji!

Prawo i Finanse

2017.09.11

O tym jak rozwiązywać problemy z długami, które nas przygniatają oraz o sporach kredytobiorców z bankami, rozmawiamy z ekspertem Panem Krzysztofem Oppenheim, prowadzącym Kancelarię Usług Finansowych, autorem popularn...
Chcesz kupić mieszkanie na kredyt?
kalendarz 09/08 2017

Chcesz kupić mieszkanie na kredyt?

Prawo i Finanse

2017.08.09

Obecnie warto zastanowić się nad zakupem mieszkania na kredyt, ponieważ państwo może nam do niego dopłacić i to nawet całkiem pokaźną kwotę.
Zastanawiasz się nad mieszkaniem z dopłatą? Możesz wybrać nowe lub używane...
kalendarz 09/08 2017

Zastanawiasz się nad mieszkaniem z dopłatą? Możesz wybrać nowe lub używane...

Prawo i Finanse

2017.08.09

Już niebawem o państwową dopłatę do kredytu będą mogły ubiegać się osoby zainteresowane kupnem mieszkania używane.
Najnowsze artykuły:
Przyjemne z pożytecznym – inwestycje w nieruchomości wakacyjne

Przyjemne z pożytecznym – inwestycje w nieruchomości wakacyjne

Nieruchomości

2017.11.22

W Polsce coraz większą popularnością wśród urlopowiczów cieszą się apartamenty wakacyjne
Jak możesz rozpieścić swoje zmysły?

Jak możesz rozpieścić swoje zmysły?

Wyposażenie

2017.11.21

Futrzany akcent idealnie przyda się w zimowe wieczory. Nie tylko ociepli wnętrze – ale przede wszystkim zadba o nasz komfort, rozpieszczając nasze zmysły swoją delikatną i miękką fakturą.
Coraz bardziej popularny rynek ekskluzywnych nieruchomości

Coraz bardziej popularny rynek ekskluzywnych nieruchomości

Nieruchomości

2017.11.20

Według raportu KPMG w Polsce mieszka ponad milion osób zamożnych i bogatych. Do 2019 roku ich liczba prawdopodobnie wzrośnie do 1,3 mln, a dochód netto tej grupy sięgnie 220 mld zł. To sprawi, że rynek nieruchomości ...

Bądź na bieżaco! Zapisz się do newslettera.