Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

tło
reklama
Jak wygrać wojnę z bankiem?
kalendarz 15/03 2018

Jak wygrać wojnę z bankiem?

Prawo i Finanse

Walcz jak Rambo, nie jak Dawid!

O tym, że kredytobiorca może  z bankiem  wygrać, a także jaką strategię w takiej walce przyjąć:  na te tematy rozmawiamy z ekspertem Krzysztofem Oppenheimem, prowadzącym Kancelarię Usług Finansowych, autorem blogów „Poradnik dla Zadłużonych” oraz „Witajcie w Banku-Stanie”.

HomeTrendy -  Panie Krzysztofie, od kilku lat popularyzuje Pan pogląd, żeby w sporach z bankami nie ustawiać się z góry na przegranej pozycji. Czy nie jest tak, że namawia Pan kredytobiorców do walki, która jest z góra skazana na porażkę?

Krzysztof Oppenheim –  Jest dokładnie odwrotnie. Z pewnością przegramy, jeśli takiej walki nie podejmiemy. A do przegrania mamy wszystko: nie rzadko na szali jest życie rodziny kredytobiorcy.

HT – W jakich sytuacjach najczęściej dochodzi do sporów z instytucją finansową?

K.O. – Wbrew pozorom bardzo często. Od dłuższego czasu obserwuję stale obniżający się poziom usług, świadczonych przez tzw. banki komercyjne. Czyli tam gdzie mamy konto osobiste, czy kredyt, lub kartę kredytową. Jest to efektem podejścia zarządów banków do swoich pracowników: narzuca się im, aby w swojej pracy wyłączyli myślenie, a zajęli się jedynie stosowaniem procedur. W efekcie w bankach mamy do czynienia – na szczęście nie zawsze – z siedzącym naprzeciw bezmózgowcem, do którego nie docierają nasze komunikaty. Problemy na linii klient – bank, mogą wystąpić niemal w każdej sytuacji.

HT – I co wtedy? Od razu trzeba iść na wojnę z bankiem?

K.O. – No nie, to bardzo złe podejście. Nie ma sensu tracić nerwów i czasu, jeśli pracownik banku obieca nam jakąś ofertę za godzinę, a nie dostaniemy jej przez tydzień. Natomiast do boju trzeba stanąć, jeśli powstaje poważny problem.  Zwykle ma to związek z udzielonym kredytem.

HT – Czyli znowu wracamy do problemu frankowiczów?

K.O. – Tak zwane „kredyty frankowe” – to tylko przykład. Przecież jeszcze większe tragedie miały miejsce z opcjami walutowymi, o tym przekręcie banków już powoli zapominamy. Ale problem może powstać w przypadku zadłużenia bankowego w różnych formach. Ja wszedłem w ostry spór z BZ WBK na tle spłaty limitu kredytowego w koncie firmowym.

HT – Do jakiego typu sporu może dojść w sytuacji spłaty kredytu?

K.O. – Może się zdarzyć, że biorąc z banku kredyt lub pożyczkę, nie jesteśmy w stanie przewidzieć przyszłej, niekorzystnej sytuacji losowej. Może nią być utrata pracy, wypadek, który uniemożliwia nam na jakiś czas uzyskiwanie dochodów, kradzież, czy tez rozpad związku. Skutkiem tego może powstać okresowa utrata płynności finansowej. Mając dobre intencje idziemy do banku, zwracając się z podaniem o znaczące zmniejszenie rat w danym okresie. Fachowo nazywa się to „restrukturyzacją”.

HT – Na co w takiej sytuacji możemy liczyć?

K.O. – Powinniśmy uzyskać przede wszystkim zainteresowanie banku naszym problemem. Przecież jeśli dojdzie do sporu i dłużnik się wkurzy, zaprzestając spłaty rat, kredytodawca może nie odzyskać kapitału z udzielonego kredytu.           A my, idąc z problemem do banku, wszak okazujemy wolę spłaty zobowiązania.

HT – Rozumiem, że nie zawsze po drugiej stronie spotkamy partnera do rozmowy?

K.O. – W obecnych realiach: prawie nigdy. Pracownik banku, do którego zwrócimy się z prośbą o zmianę harmonogramu spłat, nie interesuje się, jak skutecznie problem rozwiązać, tylko zadziała zgodnie z procedurą, która jest narzucona przez stosowną komórkę. Zero odstępstw, mniej niż zero empatii.

 

HT – No i wtedy, jeśli dana procedura nie ratuje sytuacji dłużnika, mamy klops! Dobrze Pana zrozumiałem?

K.O. – Bardzo dobrze.  Załóżmy, że mamy ustaloną ratę na poziomie 2.5 tys. zł, a w danym okresie jesteśmy w stanie spłacać maksimum tysiąc zł miesięcznie.
Na to bank się nie zgadza, tłumacząc, że „takie mamy procedury”. Wtedy  dłużnik sam zostaje z problemem, skąd co miesiąc dobrać brakujące środki na spłatę rat. W takich sytuacjach kredytobiorcy – paraliżowani strachem – robią zwykle najwięcej błędów.

HT – Pewno sięgają po chwilówki?

K.O. – Między innymi. Ale często wyciągają zaskórniaki od rodziny, lub też zadłużają na maksa karty kredytowe, czy też w inny sposób zwiększają zadłużenie. W ten sposób zmierzają w kierunku katastrofy finansowej. Jeśli się w porę nie opamiętają – takowa ich właśnie czeka.

HT – To co Pan wtedy radzi? Zaprzestać spłaty zobowiązania wobec banku?

K.O. – Oczywiście! Jeśli bank odmawia nam przyjęcia kapitału, który nam kiedyś pożyczył, znaczy zwolnił nas z obowiązku spłaty zadłużenia. Hasłowo  tak ujmuję polecany sposób działania: postaw się, a nie – zastaw się!

HT – No i co dalej? Przecież bank o kredycie nie zapomni?

K.O. – Zgadza się. Jeśli zdecydujemy się na zaprzestanie spłaty, bank uruchomi swoje procedury. Znaczy: wchodzimy na wojenną ścieżkę. Na dodatek ramię w ramię z naszym wrogiem stoją niemal wszystkie instytucje, w tym sądy, które uznają jako aksjomat, że kredyty bezwzględnie trzeba spłacać.

HT – Czyli wojna na całego. I do tego namawia Pan klientów?

K.O. – Tak, bo jeśli nie posłuchają moich rad, uznając rację banku – mogą szybko stać się bankrutami. Znam wiele takich przypadków. A więc lepsza jest wojna, nawet jeśli zdajemy sobie sprawę, że walczymy z tak potężnym wrogiem. Jest nim nie tylko wierzyciel, ale cały otaczający nam opresyjny system, w którym to wszystkie instytucje kolaborują z naszym wrogiem.

HT – Jak dla mnie, to nie brzmi to zbyt optymistycznie…

K.O. – Z pozoru tak się wydaje. W jednej z publikacji użyłem kiedyś takiego porównania. Wojna z bankiem, to trochę tak, jakby w naszym kierunku zmierzał gigantyczny walec. A my sami stoimy na jego drodze.

HT – Dalej, jakoś do tej walki mnie Pan nie przekonał…

K.O. – Bo zamiast się bać i panikować, trzeba myśleć! Spójrzmy dokładniej na naszego wroga. Otóż, walec, jak to walec – za szybki to on nie jest. Zwrotnością też nie powala. I jest piekielnie przewidywalny w drodze posuwu.

HT – No dobrze, to co mam robić, jak na mnie ten potwór naciera?

K.O. – Po prostu … odsunąć się. Zejść mu z drogi. Zadziwiające jest dla mnie, jak ta oczywista obrona przed potężnym wrogiem jest tak rzadko stosowana. Na ogół kredytobiorca, który zalega ze spłatą: poddaje się i czeka biernie na rozwój wypadków.

HT – Rozumiem, że za Pana porównaniem do schodzenia walcowi z drogi, kryją się konkretne działania.

K.O. – No jasne! Na temat działań obronnych przed bankową machiną d/s pacyfikacji zalegającego ze spłatą dłużnika napisałem sporo publikacji. Niedawno rozpocząłem cykl pt. „Samouczek bezpiecznego niespłacania kredytów”, który jest publikowany na portalu Wprost.pl. W kolejnych odcinkach uczę dłużników, jak stać się niewidzialnym dla komornika, jak zabezpieczyć majątek przed egzekucją, jak radzić sobie z windykacyjnymi hienami. Więc wbrew pozorom, wcale nie jesteśmy bezradni, ani tym bardziej na przegranej sytuacji.

HT – Czytałem Pana publikację na temat walki frankowiczów z bankami, w której zaleca Pan stosowanie „taktyki Rambo”. Proszę przypomnieć naszym Czytelnikom, na czym ona polega?

K.O. – Trochę już mówiłem na ten temat, odpowiadając na poprzednie pytanie. Generalnie walka z tak potężnym wrogiem może być prowadzona jedynie jako wojna partyzancka. Fantastycznie pokazał to John Rambo w części I, czyli „Rambo - Pierwsza krew”. Jak pamiętamy Rambo uciekł przed swoimi oprawcami do lasu i zastawiał na wrogów liczne pułapki. Pod koniec filmu, to nie Rambo był słabszą stroną, a każdy ze ścigających go policjantów, czy żołnierzy piekielnie bał się zrobić w lesie kolejny krok. Aby nie zostać dopadnięty przez Johna Rambo.

HT – A może trochę wyjdźmy z lasu, jak ten sposób walki można przenieść na spór kredytobiorcy z bankiem?

K.O. – Po pierwsze: musisz się schować i nie pokazywać wrogowi swojej kryjówki. Pomaga tu – o ile jest wykonalna – zmiana adresu zamieszkania, zmiana numeru telefonu. Jeśli nie jesteś w stanie zmienić adresu zamieszkania, podaj bankowi inny adres do doręczeń, czyli nie ten, pod którym faktycznie mieszkasz.  Po drugie: wybierz sobie teren walki, który nie pasuje wrogowi. Na przykład sąd: jeśli idziemy tam po wygraną, możemy się przeliczyć. Ja w sądach wykorzystuję patologię działań tychże i przewlekłość postępowania, czasem tam sprawa utknie nawet na 5 lat. A dopóki się nie ten spór sądowy nie skończy, nikt nie może Cię tknąć. Mam na myśli wejście do gry komornika. Po trzecie: na każdym kroku szykuj na wroga zasadzki. Tych jest mnóstwo, mam na uwadze liczne, słabe punkty systemu egzekucji należności. Te pułapki są szczególnie istotne, kiedy walczymy z bankiem, który udzielił nam kredytu hipotecznego. W takiej sytuacji jest to walka na śmierć i życie. Po czwarte: nie działaj w sposób schematyczny, stosuj takie działania, których Twój przeciwnik się nie spodziewa. Bo wtedy gubi go brak procedur na daną okoliczność. A ten typ nie jest od myślenia, o tym już wspominałem.

HT – Fajnie się słucha takich opowieści, ale nie każdy jest taki Rambo. To, o czym rozmawiamy wymaga pewnie wielkiego doświadczenia w tego typu walkach. Zgadza się?

K.O. – Oczywiście. Ale przecież, często jest tak, że przy sporze z bankiem szukamy pomocy prawnej. Mamy na to środki, które np. pochodzą z oszczędności w spłacie zobowiązania. W opisanym przykładzie: rata miesięczna na poziomie 2.5 tys. zł to roczny koszt 30 tys. zł. Więc zwykle dłużnika stać na wynajęcie profesjonalisty do obrony własnej egzystencji.

HT – Czyli w Pana opinii, zamiast iść do prawnika po pomoc w takich sytuacjach, trzeba wynająć bankowego Rambo?

K.O. – Trafił Pan w dziesiątkę! Prawnicy działają zawsze zgodnie z systemem i w ramach systemu, a system musi bronić się przed rozbrojeniem. Idziemy więc do sądu, z przeświadczeniem, że racja jest po naszej stronie. I faktycznie: tłuczemy wroga podczas rozprawy, oczywiście – merytorycznie. A na koniec przychodzi sędzia i ogłasza werdykt: wygrał na punkty bank taki, a taki. I nic nie możemy zrobić. Tylko maksymalnie się wkurzyć. Uczciwa walka Dawida z Goliatem - to nie ta bajka.  Dlatego mówię: wchodząc w spór z bankowym oprawcą, walcz jak Rambo. Nie staraj się pokonać wroga na otwartym polu, tak jak to zrobił Dawid, powalając Goliata strzałem z procy.

HT – Dobre porównanie i fajnie zakończenie naszego wywiadu. Bardzo dziękuję za rozmowę.

-----------------------------------------------------------------------------------

Krzysztof OPPENHEIM: ekspert finansowy od kredytów hipotecznych, restrukturyzacji i konsolidacji zobowiązań, związany z bankowością od 1993 r.  Specjalizuje się także m.in. w upadłości konsumenckiej, rozwiązywaniu problemów kredytów „frankowych”, oraz w pomocy kredytobiorcom przy ich sporach z bankami.

 


Tagi:
Krzysztof Oppenheim, „Poradnik dla Zadłużonych, „Witajcie w Banku-Stanie”,

Zobacz podobne artykuły:

Zasady i możliwości kredytowania mieszkania z rynku pierwotnego
kalendarz 12/01 2018

Zasady i możliwości kredytowania mieszkania z rynku pierwotnego

Prawo i Finanse

2018.01.12

W ostatnich latach zaobserwować możemy wiele zmian na rynku kredytów hipotecznych. Regulują one z jednej strony zasady i tryb przyznawania finansowania, z drugiej zaś poprzez wytyczne, obostrzenia czy rekomendacje dostosowuj...
Na czym polega upadłość konsumencka?
kalendarz 03/01 2018

Na czym polega upadłość konsumencka?

Prawo i Finanse

2018.01.03

Komu się opłaca, a komu nie opłaca ubiegać o upadłość konsumencką, czy frankowicze powinni się w ten sposób ratować oraz jakie są ograniczenia związane z ubieganiem się o upadłość konsumencką – na te tematy rozmawiamy z naszy...
Kiedy nie warto spłacać kredytów...
kalendarz 07/11 2017

Kiedy nie warto spłacać kredytów...

Prawo i Finanse

2017.11.07

Oppenheim: są sytuacje, kiedy zdecydowanie odradzam klientom spłatę kredytów.
Najnowsze artykuły:
W Warszawie nie brakuje dużych mieszkań

W Warszawie nie brakuje dużych mieszkań

Nieruchomości / Mieszkanie

2018.04.06

Rynek nieruchomości w stolicy jest najbardziej zróżnicowany w naszym kraju. Kupujący mają duży wybór, zarówno wśród małych kawalerek, jak i dużych mieszkań i apartamentów, których nie brakuje na rynku wtórnym.
Designerskie akcesoria łazienkowe

Designerskie akcesoria łazienkowe

Wnętrze / Łazienka

2018.04.06

Stworzenie stylowej łazienki wymaga dobrze zaplanowanej przestrzeni, odpowiednio dopasowanych elementów wyposażenia, a także pomysłowej aranżacji pod kątem kolorystyki, dekoracji i wykorzystanych materiałów. Końcowy efekt pow...
Dwa żywioły w łazience

Dwa żywioły w łazience

Wnętrze / Łazienka

2018.04.06

Urządzenie łazienki o dużej powierzchni otwiera możliwości doboru urządzeń o dowolnych rozmiarach oraz podziału jej na strefy. Jednak poza niezbędnymi elementami, salon kąpielowy powinien być również wyposażony w efektowne do...

Bądź na bieżaco! Zapisz się do newslettera.