Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

tło
reklama
Gdzie i jak działa monitor ruchu/oddechu?
kalendarz 09/02 2018

Gdzie i jak działa monitor ruchu/oddechu?

Sprzęt

Rodzice najczęściej kojarzą monitory ruchu z tzw. śmiercią  łóżeczkową (SIDS -Sudden Infant Death Syndrome). Urządzenia te mają jednak znacznie szersze zastosowanie. Dziecko może przestać oddychać z wielu powodów.

Niektóre z nich pozostają niewyjaśnione i dotykają dzieci uważanych za zdrowe. Inne wiążą się z różnymi problemami, takimi jak bezdech dziecięcy, zespół ALTE czyli tzw. chwilowe zatrzymanie oddechu zagrażające życiu, wady serca czy układu oddechowego. Niekiedy przyczyna zatrzymania oddechu to nieszczęśliwy wypadek – np. gdy niemowlę nie radzi sobie z utrudniającą oddech kołderką albo ulewającym się pokarmem.

Wiele sytuacji może więc zagrozić życiu niemowlęcia. Monitory można i warto używać, nawet jeśli dziecko uważane jest za zupełnie zdrowe. Należy jednak pamiętać, że monitory ruchu/oddechu nie zapobiegają bezdechom i tragicznym wypadkom. Pozwalają natomiast odpowiednio wcześnie zareagować na ewentualne zagrożenie i podnoszą komfort opieki nad dzieckiem.

Zanim jednak podejmiemy decyzję o nabyciu takiego urządzenia warto poznać jego podstawowe zasady działania i dostępne funkcje oraz przyjrzeć się różnym typom monitorów.

Jak działa monitor?
Monitor ruchu/oddechu to urządzenie, które wykrywa każde poruszenie dziecka, również tak delikatne jak ruch oddechowy. Dzięki temu może rozpoznać brak ruchu niemowlaka i zaalarmować rodzica o niebezpieczeństwie. Tak naprawdę monitor nie kontroluje samego oddechu, lecz rejestruje ruch np. klatki piersiowej – stąd zresztą podwójna nazwa urządzenia.

Wszystkie dostępne obecnie na rynku monitory działają według jednej wspólnej zasady – za pomocą wewnętrznego lub zewnętrznego czujnika (czujników) monitorują ruch/oddech a jeśli wykryją jego brak, uruchamiają alarm. Większość urządzeń emituje dźwiękowy sygnał ostrzegawczy lub wibruje po 15 sekundach braku ruchu, a alarm właściwy włącza się po 20 sekundach (to według danych medycznych to granica, powyżej której czas bezdechu w wypadku niemowlaka uważa się za niebezpieczny).

W sklepach  możemy spotkać dwa typy urządzeń:
Monitory tradycyjne wykorzystują płytki sensoryczne, umieszczane najczęściej na dnie łóżeczka, pod materacem. Czujniki w płytkach przesyłają sygnał do niezależnego odbiornika, który znajduje się poza zasięgiem dziecka. Monitory zminiaturyzowane to niewielkie urządzenia z wbudowanym czujnikiem i odbiornikiem, mocowane do pieluszki dziecka.

Czy warunki zewnętrzne są ważne?
Ponieważ urządzenia te reagują na ruch, dla ich prawidłowego działania należy wyeliminować wszelkie wstrząsy czy drgania pochodzące ze źródeł zewnętrznych. Żadnego z monitorów, nie można skutecznie używać w poruszającym się samochodzie, kołysce czy wózku spacerowym ani podczas drzemki dziecka na kolanach opiekuna. Monitory nie gwarantują też bezpieczeństwa, jeśli dziecko nie śpi samo. Każde zewnętrzne drgania powodują, że urządzenie nadal rejestruje ruch i nie jest w stanie prawidłowo zareagować.

Gdzie używamy monitorów?
Wybierając monitor zastanówmy się, gdzie nasze dziecko śpi najczęściej? Czy w swoim łóżeczku, czy ma kilka dostosowanych do snu miejsc? To pozwoli nam ocenić jak często będziemy zmuszeni do przenoszenia monitora i czy wielokrotnego montażu. W wypadku monitorów tradycyjnych montaż jest raczej jednorazowy (choć nic nie stoi na przeszkodzie, żeby je przenosić) i dziecko nie ma kontaktu z urządzeniem. Jeśli monitory te wyposażone są w funkcję niani elektronicznej lub video trzeba dodatkowo wziąć pod uwagę dostęp do zasilania elektrycznego. Modele zminiaturyzowane łatwiej przenieść, ale trzeba je montować każdorazowo (np. po zmianie pieluszki).

Kto słyszy alarm?
Większość urządzeń emituje trzy rodzaje alarmu: wizualny, dźwiękowy i wibracyjny. W bardziej zaawansowanych modelach monitorów tradycyjnych odbiornik jest niezależnym urządzeniem, dlatego rodzic może zawsze mieć go przy sobie. W urządzeniach przenośnych alarm włącza się bezpośrednio przy śpiącym dziecku. Tutaj warto zwrócić uwagę na poziom dźwięku – niewykluczone, że zbyt głośny alarm przestraszy malucha. Z drugiej jednak strony rodzic może nie usłyszeć cichego sygnału, zwłaszcza jeśli urządzenie zostanie przykryte kołderką.

Czy wszystkie alarmy są uzasadnione?
W obydwu typach urządzeń przy nieprawidłowym montażu mogą się pojawić fałszywe alarmy.
Niekiedy w momencie uruchomienia alarmu dźwięk lub wibracje powodują wybudzenie się dziecka, a tym samym przywrócenie oddechu. Dlatego gdy rodzic podchodzi do łóżeczka, nie zauważa nic niepokojącego.

Oczywiście mogą się zdarzyć nieuzasadnione alarmy. W wypadku urządzeń z czujnikami sensorycznymi umieszczanymi pod materacem alarm się włączy, gdy łóżeczko, w którym zamontowano monitor, jest na tyle duże, że umożliwia przesunięcie się dziecka poza zasięg płytek. Bywa też, że nieprawidłowo ułożony materac nie ma kontaktu z płytkami.

W monitorach przenośnych fałszywy alarm włączy się np. wtedy, kiedy pieluszka została nieprawidłowo zapięta albo się poluzowała i monitor utracił kontakt z brzuszkiem malucha. Korzystając z takich urządzeń należy liczyć się również z tym, że niespokojnie śpiące niemowlę nieświadomie je przesunie. Kilkumiesięczne dziecko może też potraktować monitor jak zabawkę i samodzielnie usunąć go z pieluszki.

Czy potrzebujemy dodatkowych funkcji?
Ponieważ takie rządzenie to znaczny wydatek finansowy, warto zwrócić uwagę na dodatkowe udogodnienia, które można wykorzystać w opiece nad dzieckiem lub dzięki którym wydłuży się czas stosowania urządzenia. Niektóre modele monitorów tradycyjnych często łączą w sobie funkcje monitora ruchu/oddechu, elektronicznej niani, a nawet niani video. Mają też dostępne takie opcje, jak termometr z informacją o zbyt niskiej lub zbyt wysokiej temperaturze, czasomierz (np. do pomiaru długości snu dziecka) czy lampkę nocną.

Kilka modeli z różnymi funkcjami dodatkowymi oferuje marka Angelcare, najbardziej rozpoznawalna i najczęściej wybierana przez rodziców marka monitorów ruchu/oddechu na świecie.

RED
Źródło: babymama.pl


Tagi:
babymama, SIDS, Sudden Infant Death Syndrome, zespół ALTE

Zobacz podobne artykuły:

Czyste podłogi jesienią?
kalendarz 15/11 2018

Czyste podłogi jesienią?

Wyposażenie / Sprzęt

2018.11.15

Kiedy za oknem jesienna chlapa i błoto, trudno utrzymać podłogi w idealnej czystości.
Zlewozmywaki w kolorze betonu
kalendarz 04/10 2018

Zlewozmywaki w kolorze betonu

Wyposażenie / Sprzęt

2018.10.04

Zlewozmywaki w kolorze szary-betonowy wprowadzą do kuchni modny, oryginalny klimat pozwalając jednocześnie zachować zalety kompozytu: odporność na plamy, zadrapania, czy wysokie i niskie temperatury.
Rączka natrysku Hydractiva z trzema rodzajami strumienia
kalendarz 21/09 2018

Rączka natrysku Hydractiva z trzema rodzajami strumienia

Wyposażenie / Sprzęt

2018.09.21

Każdy z nas ma swój ulubiony sposób na kąpiel. Jedni wybierają wannę, inni natrysk. Jedni wolą długie wylegiwanie w gorącej wodzie, inni – szybki, pobudzający prysznic. Niezależnie od tego, co wybieramy, w większości łazienek...
Najnowsze artykuły:
Oświetl swój dom

Oświetl swój dom

Wyposażenie / Dekoracje

2018.11.16

Krótsze dni i szaruga za oknem sprawiają, że wszystko zwalnia, przestajemy działać „na pełnych obrotach” i tracimy energię. Słońce coraz krócej pojawia się na horyzoncie, przez co brakuje naturalnego światła, które daje nam p...
Jak wybrać płytę indukcyjną?

Jak wybrać płytę indukcyjną?

Wnętrze / Kuchnia

2018.11.16

Wśród płyt grzewczych coraz większą popularność zdobywają płyty indukcyjne. Co prawda wymagają specjalnych naczyń, ale są bezkonkurencyjne pod względem szybkości gotowania i utrzymywania ich w czystości. Zanim jednak zdecydu...
Najem w Polsce (prawie) nie istnieje

Najem w Polsce (prawie) nie istnieje

Nieruchomości / Mieszkanie

2018.11.15

Około 38% Duńczyków, 45 % Austriaków i blisko 49% Niemców – mieszka w wynajmowanych mieszkaniach. W Polsce odsetek ten wynosił w 2017 roku zaledwie 15,8%. Dlaczego tak bardzo chcemy mieszkać na swoim?

Bądź na bieżaco! Zapisz się do newslettera.